Co to, to nie. Jakieś obce pokemony nie będą mi wygadywać, że się wgapiam w ich właścicielkę...co aktualnie też robię.
Postanowiłem polecieć na Chandelurze na sale walk, by się poprzyglądać kolejnej z koleżanek, tym razem starszej.
Nie wiem, czy to zboczenie, czy co, ale lubię się gapić na jej ruchy podczas walki.
Masamune aktualnie zakończyła zwycięstwem walkę z jakimś lalusiowatym blondynem i usiadła na najniższej ławie widowni, prawie kompletnie pustej.
- Ładnie ci poszło - wskoczyłem tuż obok niej.
Zdziwiona, spojrzała się na mnie.
- A ty tu skąd? - zapytała się, mierząc mnie wzrokiem.
- A...popatrzeć przyszedłem, żeby ocenić swoich przeciwników. - spojrzałem na jej lekko różową twarz.
- B-będziesz się tak gapił? - spojrzała w lewo - dziwnie się czuję...
- Ja też - podrapałem Banette siedzącą mi w kapturze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz