poniedziałek, 9 listopada 2015

Touro

Co to, to nie. Jakieś obce pokemony nie będą mi wygadywać, że się wgapiam w ich właścicielkę...co aktualnie też robię.
Postanowiłem polecieć na Chandelurze na sale walk, by się poprzyglądać kolejnej z koleżanek, tym razem starszej.
Nie wiem, czy to zboczenie, czy co, ale lubię się gapić na jej ruchy podczas walki.
Masamune aktualnie zakończyła zwycięstwem walkę z jakimś lalusiowatym blondynem i usiadła na najniższej ławie widowni, prawie kompletnie pustej.
- Ładnie ci poszło - wskoczyłem tuż obok niej.
Zdziwiona, spojrzała się na mnie.
- A ty tu skąd? - zapytała się, mierząc mnie wzrokiem.
- A...popatrzeć przyszedłem, żeby ocenić swoich przeciwników. - spojrzałem na jej lekko różową twarz.
- B-będziesz się tak gapił? - spojrzała w lewo - dziwnie się czuję...
- Ja też - podrapałem Banette siedzącą mi w kapturze.

Gothutelle bo admin pozwala :v

Siedząc przy stole cały czas obserwowałam dwójkę gości. Szczególną uwagę zwracałam na chłopaka, który nie spuszczał oczu z Ayi.
-Ekhem... - chrząknęłam.
-Słucham? - przeniósł wzrok w moją stronę. Dusknoir i Gengar najwyraźniej też zorientowali się o co chodzi.
-Panienka coś ci zrobiła, że się w nią tak wpatrujesz? - Dusknoir zapytał oschle, ale jednocześnie uprzejmie.
- Po prostu mi się podoba - westchnął - nie będę kłamać, dobrze?
-Jednak zdajesz sobie sprawę, że ona ma dopiero dwanaście lat, a ty... - Gengar zmierzył chłopaka wzrokiem.
- Pozostawię to samemu sobie. - zmrużył oczy - niestety, muszę was wszystkich zostawić, turniej na mnie nie poczeka.
Nagle usłyszeliśmy brzdęk sztućca.
-Gothitelle... - usłyszałam cichy głos Ayi - My także musimy się zbierać... - po chwili zastanowienia się znów spojrzała na gości - odprowadzić was?
- Ja nie skorzystam z tej przyjemności - wycelował we mnie pocisk - muszę się pospieszyć. - ukłonił się lekko i dokończył w myślach - wyborny obiad.
Chłopak wyszedł, a za nim pobiegła dziewczyna prosząca o to żeby na nią poczekał.
-Hm... Mili ludzie... - Aya uśmiechnęła się lekko.

Touro

Jak ja nie lubię robić czegoś na siłę.
Garchomp, to tu? - wskazałem na domek na polanie - na 100%?
Tak.
Skoro tak się sprawy mają...
- Idziesz pierwsza - postawiłem Me przed drzwiami - ty mnie tu zaciągnęłaś.
-Ee? - dziewczyna pobladła - No weź chodź ze mną... ;-;
- Wejdę do środka, ale za wtargnięcie przepraszasz ty. - Banette wtuliła się w środek mojego kaptura.
-Oke!  - zastanowiła się chwilę - no to na co czekasz? Pukaj! - zrobiła "zachęcający" gest ręką w stronę drzwi.
Zapukałem. Usłyszałem kroki i ciche:"kto tam?"
- Touro i Me - mruknąłem.
Odkluczanie zamka.
-Potrzebujecie czegoś? - zza drzwi wyłoniła się Gothitelle, a za nią dziewczynka z grobową miną.
Odsłoniłem Me chowającą się za moimi plecami.
- Mów - powiedziałem sucho.
Me zaczęła panikować miętoląc swoją sukienkę.
-No bo... - spuściła wzrok w dół i nie wiem po kiego grzyba zamiast sukienki zaczęła miętolić moją bluzę - ja to bym chciała... czy ten... no...  - z każdą chwilą jej głos stawał się co raz cichszy mogłybyśmy się... - nieśmiało spojrzała na dziewczynkę - zakolegować...
Stałem z twarzą pokerzysty.
Ciekawe, jak tamta zareaguje.
Aya otworzyła drzwi szerzej.
-Wejdźcie... Dusknoir właśnie przygotowywuje obiad... - szepnęła jakby z ledwie wyczuwalnym zadowoleniem.
Popchnąłem Me lekko do przodu.
Przechodząc obok Ayi poczułem delikatny zapach jej perfum.
Gdy zasiedliśmy do stołu, rzuciłem prosto z mostu.
- Ładnie pachniesz - spojrzałem na Ayę i poczułem jak się czerwienię.
-Niestety o tobie nie mogę powiedzieć tego samego... - powiedziała oschle.
- To przez Banette - wyjąłem oburzonego pokemona z kaptura - ciągle czuć od niej wosk i kadzidło...
-Ach... rozumiem - w jej tonie było słychać coś w rodzaju "ta, patrz bo uwierzę". Zauważyłem, że cały czas przyglądała się Me, której uśmiech nie schodził z twarzy.

Me

Złapałam Touro za rękę i prowadziłam go ślad w ślad za pokemonem.
- Nie śpiesz się tak, mamy trzy godziny... - mruknął jakiś taki nieswój.
-Ale ja chcę się zapoznać z tą dziewczyną!  - złapałam go za drugą rękę żeby ciągnąć go skuteczniej - no choooodź...

Touro

- Czemu nie - uśmiechnąłem się zawadiacko - walki mamy umówione dopiero za trzy godziny - chwyciłem pokeballa z garchompem - pomożesz nam?
Po wypuszczeniu smok mruknął coś i zaczął się rozglądać. Oj będzie się działo.

niedziela, 18 października 2015

Me

-Nie patrz w górę bo coś ci na głowę narobi! - pisnęłam - zawsze tak jest! Touro spojrzał na mnie bez słowa.
-Hej - zaczęłam nową myśl - idziemy za nią? - pociągnęłam błagalnie chłopaka za rękaw.

wtorek, 13 października 2015

Touro

Nie wiedziałem, czy biec za tamtą nową, czy zostać z Me. Wybrałem opcję nr 2.
- Ale...czy to prawda? - zapytała się mnie - Co ja robię źle?
Westchnąłem i położyłem jej ręce na barkach.
- Widzisz, są różne typy ludzi, na dodatek każdy ma inne zdanie, tak jak każdy ma swoje dwie ręce. - spojrzałem w niebo - gdyby wszyscy byli tacy sami, to na świecie byłoby nudno...