- Miło poznać, ma'am. Jestem Touro Gahamoto, a to moja kochana Banette. - pokemon wślizgnął się na moje ramię.
- Mi też jest mi-ło - szara kukiełka użyła swojego łamiącego się, skrzekliwego głosu - Dzię-ku-ję.- ponownie zapięła zameczek, chowając ostre ząbki. Jakimś dziwnym trafem ja też na ustach mam ten żółty zamek, ale nigdy go nie zapinam... Tylko do snu.
- O! Ona potrafi mówić? - Aya podniosła Banette do góry, ale się opanowała i odłożyła mi z powrotem na ręce - bardzo interesujące...
- Sporadycznie się odezwie, woli telepatię - słyszałem, jak Garchomp siada na ziemi - poza tym, witaj w klubie ubierających się jak własni ulubieńcy, jeśli mogę tak nazwać twoją koleżankę - zmierzyłem wzrokiem ją i jej Gothiatelle.
Zaśmiała się nerwowo.
- Tak...rzeczywiście... Jesteśmy podobne... Zresztą wy też! - pociągnęła lekko za moje 'uszka' na kapturze - sam szyłeś?
- Tak... Nie widziałem cię wcześniej na sali, ani podczas wczorajszych wystaw... Jesteś tutejsza? - zapytałem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz