piątek, 11 września 2015

Hikari

Piplup przewiercił się w mojej torbie. Fenn dalej dreptała obok mnie, a Bun zasnęła mi na rękach. Jest późno, a ja dopiero powoli docieram do tego ośrodka. Wolałam iść pieszo. Po prostu, nikt mi nie zabroni prawda? Środek nocy a ja w puszczy. Fenn zapłonęło futerko w uszach, często tak robi... Nie wiem jak nad tym panuje...Zobaczyłam światła w oddali, nie jest źle! To wręcz dobrze! To niedaleko, na samą myśl przyśpieszyłam kroku. Po półtorej godzinie marszu byliśmy na miejscu. Pierwsza wolna ławka... A ja na niej usiadłam i zaczęłam ziajać. Zmęczona. Spać. Gdzie ma iść by ogarnąć pokój ??? Nie wiem... Someone... Halp.... Ploszem....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz