Wyszliśmy z budynku i skierowaliśmy się do lasu.
- Masz jakieś inne pokemony? - zapytałem patrząc na jej Espurra - On..nie jest za silny.
Pomiziała malucha po głowie.
- Ale mam tylko jego... - zrobiła smutną minę.
- Dobra, a więc trening. Najpierw dam Banette naprzeciw twojemu Espurrowi. Poproszę ją by go tylko nie zabiła.
Słyszałam! Nie powtarzaj... Ale co to za walka bez spektakularnej klęski przeciwnika?
Banette...
No dobra.
- Znasz ataki swojego pokemona? - zapytałem. Chyba podstawy zna.
- Eee...no trochę.
Westchnąłem cicho. To będzie długie popołudnie.
- Daję ci mojego najsłabszego pokemona,zaraz po Dewgong. Powinien sobie z tym poradzić.
Banette nerwowo podreptała na ziemi.
- Uwaga... Start!
Nasze pokemony przez chwilę mierzyły się wzrokiem.
Banette zastosowała Shadow Ball.
Espurr ledwo zdołał uniknąć ataku... A włos.
- Wydawaj swojemu pokemonowi polecenia! Musi się nauczyć walczyć! - krzyknąłem - No dalej! Każ mu zastosować np. Wind of Fate! Dajesz!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz