poniedziałek, 21 września 2015

Me

Wstałam z ławki i poklepałam Touro po głowie.
-Klep, klep! - szepnęłam - chyba oboje mieliśmy coś nie tak z ojcami - zaśmiałam się lekko. Miałam wrażenie, że atmosfera jakby lekko się zmieniła. Nie było już tak wesoło. To raczej... melancholijne uczucie. Znów zaburczało mi w brzuchu.
-Ja... Musieć... Jeść... Móóoóózgiiiii! - zaczęłam łazić jak zombie na prawo i lewo strasząc ludzi. Co raz zerkałam na Touro, by sprawdzić czy poprawił mu się humor. Wspięłam się na ławkę, na której wciąż siedział i szybciutko ściągnęłam kaptur z jego głowy, ale on jeszcze szybciej go założył. Opadłam udając martwą na jego kolana i próbowałam nie oddychać.
-Touro... Muszę ci coś powiedzieć przed moją śmiercią... - szepnęłam - pochyl się... - chłopak zrobił o co prosiłam. Podniosłam się lekko i szepnęłam mu do ucha:
-Chyba zapomniałam kasy... - a następnie jęknęłam jak postacie w filmach, które umierają śmiercią tragiczną. Z ciekawości otworzyłam jedno oko z nadzieją, że udało mi się go chociaż trochę rozbawić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz