~~Masamune~~
Zyskałam dobre noty na pokazach. I dobrze, byłam chyba...druga? Znaczy, mój Seviper był...
Pożegnałam się z Redem i poszłam do pokoju, tylko z wyciągniętym Galladem.
Wyciągnęłam się na łóżku. Jedno nade mną było pełne jakiegoś szarego futra. Hmmm... Pewnie mój współlokator ma zwierzaczka.
Gallade stał i opierał się przy oknie.
- Chodź no tu, nie stój tak - poklepałam miejsce obok siebie - Czego tam tak wypatrujesz?
Nie odpowiedział nic (a jakże XD) i przysiadł obok, patrząc się na mnie. Teraz ewidentnie na mnie.
- E.. O co ci chodzi? Masz do mnie wąty, że cię schowałam? Zazdrosny jesteś o Reda? Dlaczego ty nie mówisz!? - potrząsnęłam nim - Odpowiedz!
Przymrużył oczy, jak nim trzęsłam.
Kobieto, znajdź sobie koleżanki...
Pewnie by tak powiedział.
Przestała, a on położył mi dłonie (tak, ma lekki ich zarys) na skroni i zmusił do snu.
Ostatkiem sił poczułam, jak się kładzie obok.
~~Touro~~
Chciałem zatrzymać Me, ale wyszła za szybko.
Jaka szkoda, że odeszła... Nie była najwyraźniej ciebie warta... - Banette wyszczerzyła zębiska jeszcze bardziej oraz dostała wytrzeszczu gałek ocznych - Jesteś na nas SKAZANY, Touro, SKAZANY.
Nie słuchaj jej do cholery! - Delfox wrzasnął z pokeballa - Zapindalaj i ją łap! - czułem, jak się rusza w kulce - No już!
Od kiedy Delfox interesuje się moim życiem prywatnym? Nie ważne.
Wstałem, chowając Banette do pokeballa i wybiegłem z sekcji szpitalnej.
Puściutko. Puściusieńko. Jedynie osamotniony Caterpie skubał listek na drzewie.
Kurde... Zwiała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz