- Co prawda, to prawda... - Dewgong leniwie wyciągnęła język - tylko plotki z korytarza, nic wielkiego... A z Dew mam pewne szanse, no chyba, że ludzie będą woleli takiego Pikachu.. - poklepałem fokę po łebku - no cóż... Dają nam tu jakąś kolację, tak przy okazji?
- Tak! Stołówka jest na piętrze niżej... Ale raczej nie wydają kanapek o 21:00... - zaśmiała się.
Zdjąłem bluzęi powiesiłem na plecaku, tak samo zrobiłem ze spodniami, zostając w majtkach.
Zamilkła.
- Eee... To nie tak, jak myślisz! - podrapałem się po tyle głowy - Ja tak śpię! - wdrapałem się cały czerwony pod kołdrę.
Wyszedłeś na zboczucha! - rechotała Banette - O ja... Naprawdę nie myślisz czasami!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz