Ciasto. Hmm. Lubię ciasto.
Weszłam do pokoju i po chwili się rozmyśliłam. Chari jest duży, więc mógłby nie odstać. No i Lapi.
Strasznie oryginalne te nazwy.
Na podwórku dalej kręciło się dużo ludzi, podekscytowanych bardziej lub mniej. No tak. Jutro pierwszy etap walk.
Pobiegłam dalej.
Wreszcie znalazłam jakieś spokojniejsze miejsce. Powoli zaczęliśmy jeść. Nie wypuściłam wszystkich na raz, nie byłam tak głupia.
Może znaleźć inne?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz