wtorek, 8 września 2015

Touro

Leżałem tak chyba z godzinę, wgapiając się w sufit. Mismagius wypełzła z pokeballa.
Jak, zasnęła? - zapytała cicho i podleciała nużej do łóżka Leaf - Zasnęła... Jej dwa pokemony też. 
Ze stoickim spokojem zszedłem z drabinki i przyglądałem się śpiącej dziewczynie. Ma taką delikatną twarz...
W ciemniości zaświeciła para ciemnofioletowych oczu.
Espeon Leaf delikatnie podszedł do mnie, wręcz przefrunął nad jej nogami.
Cokolwiek zamierzasz, nie krzywdź jej. - usłyszałem głos lawendowego kota w głowie - widzę cię. 
Nic nie zrobię jej, obiecuję.
Oczy przestały świecić.
Delikatnie przesunąłem dłonią po jej twarzy. Jaka delikatna skóra...
Uśmiechnąłem się lekko. Jakie pan Bóg cudne rzeczy tworzy...
Mismagius usiadła na moim ramieniu.
Podoba ci się?
Trochę.
Zachichotała.
Wracaj do łóżka, Espeon się na ciebie gapi.
Wspiąłem się na drabinkę z powrotem, na odchodne spoglądając na jej wyciągniętą dłoń.
Przytuliłem śpiącą Banette niczym przytulankę. Mismagius powiedziała mi dobranoc i schowała się do pokeballa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz