Rozglądałam się patrząc na różne osoby i pokemony. Wszystko było takie ciekawe. Kilka metrów za mną stały dwie dziewczyny z sąsiedztwa. Pociągnęłam Touro za rękaw.
-Patrz! Patrz! One są moimi sąsiadkami! - zawołałam podniecona i zaczęłam do nich machać.
-Współczuję temu chłopakowi... Że też musiało się do niego przyczepić te dziwadło... - jedna z nich spojrzała na mnie krzywo. Touro spojrzał na mnie, ale ja wciąż się uśmiechałam, chociaż... było mi trochę przykro.
-Wszystko ok? - zapytał.
-Oczywiście! Czemu miało by nie być? Przecież spotkałam kogoś kto chce ze mną rozmawiać! - odwróciłam wzrok od dziewczyn i uśmiechnęłam się od ucha do ucha. Staliśmy w ciszy. Wciąż trzymałam go za rękaw. Ta bluza jest taka mięciusia...
-Hej, a co się robi na takich pokazach? - zapytałam - bo pierwszy raz jestem na takim wydarzeniu. Kiedy to się zaczyna? Czy będę musiała sobie iść? Nie zostawisz mnie potem? Nie uciekniesz? - spojrzałam na niego z lekkim niepokojem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz