Powiedziałam wszystko tak jak kazał mi Touro. Pielęgniarka niespokojnym głosem powiedziała, że mam się nie martwić, ale niezbyt mnie to przekonało. Wróciłam do poczekalni. Touro siedział opierając głowę na rękach. Nie zauważył jak podeszłam, więc zląkł się gdy poklepałam go po głowie.
-Nie przejmuj się - powiedziałam.
-Nie wiem co jej odbiło - westchnął. Usiadłam obok. Nagle w moją stronę wyskoczył roztrzęsiony ze złości pokeball. Banette wylądowała centralnie na moich kolanach. Patrzyłam jej prosto w oczy.
-To nic nowego - powiedziałam z uśmiechem - do takich rzeczy da się przywyknąć - szybko wytarłam łzę, która pchała mi się do oczu. Mam nadzieję, że ani ona, ani on tego nie widział.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz