Matko, jak tak dalej to będzie szło to zamiast pokemona będę trzymać zwłoki! Zrozpaczona wybiegłam z centrum prawie wpadając na dwie dziewczyny. Pobiegłam do lasu. Gdzieś tu MUSZĄ być lecznicze jagody. Robiło się co raz ciemniej, a ja szłam co raz głębiej w las. Dziwnie to musiało wyglądać: mała dziewczynka w pidżamie błądząca po lesie. W końcu udało mi się znaleźć JEDNĄ jagodę. Szybko dałam ją Espurrowi. Zatrucie ciutkę przeszło, więc mógł zasnąć. Uspokoiłam się trochę tym faktem. Zaczęłam wracać, ale wyjścia z lasu jak nie było tak nie ma. Usiadłam pod drzewkiem. Było co raz zimniej. Zdjęłam szalik i owinęłam nim Espurra. Najwyraźniej się 'troszkę' zgubiłam...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz