Pocałowałam pokeball'a z moim nowym pokemonem.
-Chcę ją wypróbować! - krzyknęłam. Mój głos zagłuszyło burczenie.
-Pokemon?! - zaczęłam się rozglądać. Touro się zaśmiał.
-Nie, twój brzuch! - wskazał na mój żołądek. Faktycznie, tak byłam zajęta pieczeniem, że nic nie zjadłam. Nie chciałam wracać. Dobrze mi tu było.
-Chcę ją wypróbować! - krzyknęłam. Mój głos zagłuszyło burczenie.
-Pokemon?! - zaczęłam się rozglądać. Touro się zaśmiał.
-Nie, twój brzuch! - wskazał na mój żołądek. Faktycznie, tak byłam zajęta pieczeniem, że nic nie zjadłam. Nie chciałam wracać. Dobrze mi tu było.
-Ale ja chcę zawalczyć! - jęknęłam - nie jestem głodna! - dopadłam chłopaka i zaczęłam szukać pokeballi po jego kieszeniach.
-P-przestań! To łaskocze! - zaczął się drzeć i śmiać na całe gardło. W końcu udało mi się znaleźć jednego w pasku pod bluzą. Rzuciłam go kilka metrów dalej. Wyskoczył Onix.
-Łooo! Onix! - wykrzyknęłam radośnie. Szybko zapomniałam o walce i zaczęłam wspinać się na pokemona. Wlazłam dosyć szybko.
-Aaaaale widok! - zawiesiłam ręce na rogu Onix'a, a ten schylił głowę w dół, więc wisiałam jakiś metr nad ziemią. Puściłam pokemona i zawiesiłam się na szyi Touro.
-Wiesz, ja to cię chyba kocham! Jak brata oczywiście! - wyszczerzyłam się i stanęłam na ziemi - Teraz jeść!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz