Co za piękny ranek! Słoneczko grzeje i takie tam. Chłopak dalej spał, a ja szybko się przebrałam. Nie musi mnie widzieć, prawda? Jeśli rozmowy będą takie jak wcześniej, to mogę z nim chwilkę pomieszkać. Espi usiadł mi na ramieniu.
Tak przy okazji. Touru naprawdę myślał, że nic nie zauważę? Nie jestem ślepa! Tak sądzę.
Po cichu wyszłam i już nieco głośniej zeszłam na dół.
O, matko! Ile ludzi! Więcej was matka nie miała? Przynajmniej zawody będą ciekawe. Nie mam zamiaru brać w nich udziału, muszę się zając czymś innym. Co za pech, chętnie bym zawalczyła.
Poszłam do stołówki. Po wzięciu jedzenie, zaczęłam się zastanawiać, gdzie iść. Usiąść.
O, jakaś dziewczyna. Samotna. A ja lubię rozmawiać z ludźmi. (Monologi dokładniej rzecz mówiąc)
Przysiadłam się do niej. Espi poszedł dalej spać. Mówiłam już, że jest wspaniałym wsparciem moralnym?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz