Lekko zaróżowiona usiadłam na węża z powrotem.
- Nic nie szkodzi! - posunęłam się lekko do przodu - Wskakuj na mojego Sevipera, nie obrazi się! Łatwiej ci będzie się na nim poruszać.
Chłopak wdrapał się na grzbiet węża.
- Dużo stąd widać - mruknął - Wystawiasz go?
- Taak... - poklepałam Spheala na ręku - I tego maluszka... A ty? Właśnie! Jestem Masamune!
Chłopak zakrztusił się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz