Ostatecznie Delfox wygrał. Ale Me szło dobrze.
Schowałem lekko zmachanego lisa do pokeballa.
- Nieźle ci poszło. Jeszcze ze dwie walki i będziesz świetna.-poklepałem dziewczynę po głowie - Czas już wracać. Trenowaliśmy strasznie długo i zapadła noc.
Kiwnęła głową i oboje powróciliśmy do swoich pokojów.
Leaf leżała na swoim łóżku.
Wypuściłem Banette. Cicho wskoczyła na moje pięterko, nic nie pisnęła... Nic. Niepodobne do niej.
- Cześć - powiedziałem półgłosem. Nie chciałem zapalać światła, przecież może już śpi...
Przykucnąłem bardzo blisko niej. Pachniała świeżo, pewnie po kąpieli była.
Przyglądałem się jej spokojnej twarzy przez chwilę i wdrapałem się w samych bokserkach na górę.
Bardzo zły jesteś?
A jak sądzisz.
Zamilkła.
Przytuliłem jej ciepłe ciałko do swojej szyi i zasnąłem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz