Banette nerwowo poruszyła się na moim ramieniu.
Uspokój się.
- Miło cię poznać. - ucałowałem jej dłoń - Ja jestem Touro... Touro Gahamoto. A to jedna z moich podopiecznych, Banette, zresztą chyba znasz jej gatunek. - Pokemon posłusznie się ukłonił - Spokojnie, jeśli nie wydam polecenia, nie skrzywdzą nawet muchy...
- To..dobrze. Mam nadzieję, że miło spędzimy ten czas... - delikatnie wysunęła dłoń z mojego uścisku - Moje też nie będą krzywdzić bez zgody... Które zajmujesz? - spojrzała na piętrowe łóżko w kącie pokoju.
- Hm... - "to samo, co ty" chciałem powiedzieć. - Poproszę to na górze. - "żebym mógł się w ciebie wgapiać w nocy"...
Powiesiłem plecak na ramie.
Ogółem, jak na nią patrzyłem, to nawet nawet z niej dziewczyna.
Ha! I w jednym pokoju... Nie mogę się z nią kłócić.
Tej, Romeo, opanuj się. - Banette zagłuszyła moje myśli - Ona jest twoim potencjalnym przeciwnikiem!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz