poniedziałek, 7 września 2015

Leaf

- Jakiś zjazd?! - krzyknęłam.- To jakieś żarty... Żartuję - uśmiechnęłam się. Espi koło mnie, spojrzał i westchnął. Pewnie znowu się zastanawia czemu ma taką głupia trenerkę.
Rozciągnęłam się. Wszystko dobre byle tylko opuścić to miejsce.
- Raz, dwa!
Morze czy ląd? W sumie dawno nie byłam w morzu...
- Lapi!
No i popłynęliśmy.
Podróż zajęła nam cały dzień. I noc.
W miejscu docelowym od razu poszłam do Centrum. Jakimś cudem znalazłam pokój i poszłam spać. Był tylko jeden malutki problemik. Ze mną będzie chłopak. To samo w sobie nie jest problemem, ale...
Duszki. Dużo duszków. Koło niego.
- Dobry wieczór. Wygląda, że będziemy w jednym pokoju. Miło mi cię poznać, nazywam się Leaf - uśmiechnęłam się do niego.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz