Spojrzałem jeszcze raz na wózek wypełniony ciastami.
- Znaczy...nie trzeba było - poklepałem po pokeballach - moje pokemony na pewno się ucieszą... A Leaf? Może... Tak czy inaczej, dzięki! - uścisnąłem ją - nie musisz się martwić, Banette tak czy inaczej odsiedzi swoje, bo ją za bardzo rozpuściłem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz